I wanna know, and U?

Tak się czasem zastanawiam, wiesz…

Nie wiem od czego zacząć, raz piszę o wielkiej miłości, którą mam i, która daje mi szczęście, a teraz pragnę krzyczeć: COŚ JEST NIE TAK! Tylko, cholera – nie wiem za nic w świecie co. Mam ten dzień, kiedy wracam od ukochanego, czuję tą miłość, jestem nią przepełniona, ale coś nie daje mi spokoju. Jest coś co sprawa mi ból, nie wiem co to jest – samej ciężko mi odgadnąć własną podświadomość, jak pokonać własne troski, zmartwienia? Jak się ich pozbyć, nie wiem. Siedzę , patrząc tępym spojrzeniem na ten świat i jestem przerażona, tak wiele rzeczy chciałabym zmienić – tak wiele rzeczy jest nie tak. Słyszę wiadomości, czasem wydaje mi się, że to zły sen, koszmar, z którego zaraz się obudzę, ale nie.. to prawda, to dzieje się naprawdę – „Ojciec gwałci swoją 2-letnią córeczkę, jest pod wpływem alkoholu, dziecko znajduje matka – dziewczynka jest cała we krwi i za chwile znajduje się w szpitalu na sali operacyjnej”, a ojcu grozi 15 lat – czy wy to słyszycie?! Czy ktoś potrafi zareagować tak, aby coś zmienić w naszym świecie? Jak można skrzywdzić swoje dziecko, no jak… To wszystko jest tak okrutne, że nie wiem co myśleć, nie wiem co czuć, otworzyłam piwo, pije. 1,2, 3… może skończę na 10, ale czy to ma jakiś sens? Zagłuszanie bólu tylko na chwilę, a rano pobudka z ogromnym kacem i nic się nie zmienia, tylko samopoczucie gorsze i kolejna kartka z kalendarza wyrwana. Gdybym tylko mogła coś zrobić, oddałabym wiele za szczęście na świecie, za pokój, za miłość, przyjaźń… Nie potrafię – chyba to, tak bardzo boli. Jestem bezsilna wobec tego co widzę wokół, a kiedy sprzeciwiam się światu pozostaje tylko wrogość ludzi wobec mnie, nienawiść – dlaczego ludziom tak trudno zrozumieć, że nie jesteśmy robotami zaprogramowanymi tak samo i, że jednym coś odpowiada,a drugim nie. Zło wobec mnie jest dobrem wobec nich – czy to normalne? Czy potrafimy wszyscy żyć w tak zróżnicowanym społeczeństwie, który po raz 6 podpala kolorową tęczę, bo co? Bo buntuje się na panującą władzę. Jesteśmy państwem demokratycznym tylko na wikipedii, ale nikt nie pyta NAS o zdanie. Nikt nie pyta nas w jakim państwie chcielibyśmy żyć, na jakie państwo musimy płacić podatki.

Siatkówka, wielkie święto siatkarskie organizowane w Polsce, które powinno być u nas w kraju czymś wielkim, OGROMNYM wydarzeniem – a tutaj co? 100zł za transmisje meczów, przy średniej krajowej 1500zł/mies. i stopie bezrobocia 13%? Dokąd zmierzamy? Jak to możliwe, że nasi przodkowie walczyli o TAKĄ Polskę, nie boję się tego powiedzieć, więc… zastanawiam się, czy gdyby CI ludzie znali przyszłość, byli prorokami i wiedzieli jak będzie wyglądała Polska w przyszłości – CZY W OGÓLE BY WALCZYLI? Może inaczej – czy nie szkoda ich życia dla ludzi takich jak „MY”? Dlaczego, dlaczego, co, jak, gdzie, kiedy. Tyle pytań, bez odpowiedzi. Proszę – zmieńmy ten świat, razem.

TO NAPRAWDĘ BOLI. Staję się kimś obcym dla świata, a tego nie chcę. Ratujmy to, ratujmy ludzkość.
A.

0

„Miłość jest wtedy”

Miłość jest wtedy, gdy leżę koło Ciebie i przytulam się
Miłość jest wtedy, gdy rozpoznaję Twoje kroki na schodach
Gdy kocham się z Tobą na plaży i dotykam Twojej skóry oblepionej piaskiem
Gdy we włosach Twoich wyczuwam zapach morza
Gdy wiem, że nie śniłem o nikim innym jak o Tobie
I stają się niebem Twoje oczy, a usta chlebem.
Gdy widzę Cię w kolorach sepii , leżącą na mokrym piasku
Miłość jest wtedy, gdy wiem co Cię denerwuje
Miłość jest wtedy, gdy Twój zapach na ulicy odnajduje
Gdy siedzisz mokra na kamieniu i przytulam cię nagą, bo Ci zimno.
Gdy między mokrymi puklami Twoich włosów umiera słońce
Gdy wiem, że tylko Tobie ufam i tylko Ty mnie akceptujesz
I stajesz się kamieniem u szyi i skrzydłami u ramion
Gdy przeszywasz mnie niebieskim kolorem, wylewając słone łezki.
A tak naprawdę , to miłość jest wtedy gdy stajesz się moim przyjacielem
i zrobiłbym dla Ciebie tak wiele…

Miłość jest wtedy, gdy słucham Twego serca
Miłość jest wtedy ,gdy smakują mi Twoje łzy
Gdy siedzisz przy stole i patrzę jak jesz, i patrzę jak pijesz wino czerwone
Gdy w Twoich oczach blask świecy się odbija
Gdy przypominasz mi dobre chwile
I jesteś więzieniem, i sposobem na życie.
Gdy pływasz w złotych liściach , uśmiechasz się do mnie
Miłość jest wtedy, gdy oddałbym Ci swoją krew
Miłość jest wtedy, gdy wiem że oddam życie za Ciebie
Gdy nie złościsz się, kiedy milczę , bo nie wiem czemu nie płaczę.
Gdy umierasz , umiera część mnie razem z Tobą
Gdy wiem, że tak musi być, choć tego nie chcę.
I zamykam Twoje oczy co były niebem a milczą usta co były chlebem
Gdy wysychają na zawsze Twoje łzy, a ja nie jestem zły
A tak naprawdę , to miłość jest wtedy, gdy stajesz się moim przyjacielem
i zrobiłbym dla Ciebie tak wiele…

I kończąc grę u zmierzchu życia, wiesz, że zagrałabyś raz jeszcze
Gdy jesteś ze mną szczera , bo wiesz że wszystko możesz mi powiedzieć
A tak naprawdę , to miłość jest wtedy gdy staję się twoim przyjacielem
i zrobiłabyś dla mnie tak wiele…

 

coś pięknego…
:)

Uwielbiam wieczory, jest w nich coś cudownego, coś co sprawia, że chce się wspominać, dużo myśleć, pogrążać się w marzeniach. Coś co sprawia, że staję się kimś innym, kimś kim chciałabym być zawsze, lecz nie zawsze mogę. Dlaczego? Dlaczego nie mogę mieć jednej i tej samej twarzy na wszystkie okazje, na każdą chwilę, dla wszystkich. Jak pisał Gombrowicz, ucieczka z jednej gęby wpycha nas w ramiona innej gęby i tak ciągle i ciągle.  Dziś myślę ciągle o miłości, o tym co mam, kogo mam i jak jest to ogromne uczucie, ogromna miłość, cudowny mężczyzna. W lipcu był nasz rok, dopiero rok.. i aż rok. Nigdy, ale to nigdy nie czułam czegoś tak pięknego, nawet nie posądzałam siebie o zdolność do tak wszechogarniającej miłości, jaką go darzę. Zawsze wyznawałam zasadę, iż nie mogę niczego żałować, że… należy czerpać wszystko co najlepsze z własnych doświadczeń, nawet gdy przez myśl przemyka nam, że – przecież tracę czas! W naszym życiu pojawiają się różni ludzie, czasem chcielibyśmy ich nigdy nie spotkać, ale czy naprawdę nie ma w tym żadnych pozytywów? Gdyby nie właśnie Ci „niechciani” ludzie, czy potrafiłabym sprostać życiu? Reagować na nieszczęście, moje, lub cudze? Czy potrafiłabym odbić się od dna po innych porażkach? Czy byłabym naiwna w kontaktach z ludźmi? Złe doświadczenia uczą więcej niż nam się wydaje, i przynoszą więcej szczęścia w przyszłości, niż może nam się wydawać! Mimo to… nie raz pomyślałam: szkoda mi tych straconych lat, tych lat bez miłości, bez niego. Dlaczego nie przyszedł wcześniej? Dlaczego wcześniej nie widziałam w nim kogoś z kim mogę spędzić resztę życia? Dlaczego znalazł mnie tak… późno, o miliony łez za późno, o milion obietnic za późno, o milion ludzi za późno – po prostu, miałam wrażenie, że jest za późno na WSZYSTKO. Na życie. Omal nie przeszłam obok mężczyzny mojego życia bez żadnych refleksji, bez żadnych uczuć. Dlatego, jeżeli ktoś to w ogóle czyta, jeżeli są tu jakieś poszukujące serduszka – miłość Twojego życia może być tak blisko, a Ty robisz wszystko by jej nie zauważyć. Bo co? Nie pasuje do Twojej wyobraźni? Do przystojnego kapitana drużyny bejsbolowej z amerykańskich filmików? Bo nie jest taki jak chcesz by był? Ale czy na pewno dałeś szansę miłości? Czy dałeś szansę sobie, by poznać kogoś takiego jakim jest, a nie poznać kogoś przez pryzmat tego, jaki chciałbyś aby ten ktoś był? To tak skomplikowane. Nie wierzyłam nigdy w przeznaczenie, ale jak mam w nie nie wierzyć, gdy teraz mam wszystko co chciałam mieć, ale wiesz co? Zmieniłam się, bardzo zmieniłam się pod wpływem miłości. Mój facet nie jest ideałem, czasem wyrzuciłabym go przez okno, ale w ciągu 5 sekund byłabym już pewnie po drugiej strony okna całując go i przepraszając – to normalne. Miłość nie jest wtedy kiedy znajdujesz człowieka o jakim marzyłaś – miłość jest wtedy, kiedy wiesz, że nie jest on takim jakiego szukałaś, dostrzegasz jego wady, ale robisz wszystko by przestały Ci przeszkadzać, albo robisz wszystko by on zrozumiał jak bardzo Tobie one przeszkadzają. Miłość jest wtedy, kiedy jesteś zdolna do poświęceń, kiedy wiesz, że czegoś bardzo pragniesz, ale potrafisz z tego zrezygnować, bo wiesz, że istnieją rzeczy, których straty nigdy byś nie przeżyła. Nawet kiedy zaczynam się bać, to wiem, że warto cierpieć dla takiej miłości, że to co przeżyłam pozostanie mi na całe życie. Wiem, że nawet, gdyby odszedł, to jeżeli można by było cofnąć czas – to nigdy, przenigdy bym tego nie zrobiła, bo… warto żyć całe życie w nieszczęściu, wspominając cudowną miłość, niż nigdy jej nie doznać i zastanawiać się czy w ogóle istnieje i przez całe życie szukać czegoś co zastąpi nam to niezastąpione uczucie, namiastki miłości, szczęścia dogłębnego. Czuję jego miłość mocniej niż kiedykolwiek wcześniej, czuję, że to coś wyjątkowego. Uwielbiam, gdy głaszcze mnie po policzku i mówi, że jestem najpiękniejsza, najcudowniejsza, że zostanę jego żoną, że o tym właśnie marzy. Kocham go do granic możliwości, uwielbiam gdy leżymy w łóżku, a on opowiada śmieszne historie, opowiada jak było w pracy, słucha co mam do powiedzenia, jak minął mi dzień. Wiem, że miłość dla niego to coś więcej niż bliskość, seks. Potrafi kochać się ze mną tak, że czuję jak bardzo jestem mu bliska. Nie ma mnie, nie czuję się jak ja, jedyna ja w sobie. Jesteśmy „MY” i nie chcę by to się zmieniło, czuję się bezpieczna w jego ramionach, a zarówno bezbronna. Wiem, że ochroni mnie przed całym światem, zrobi wszystko, skoczy w ogień – ODDAM ŻYCIE ZA NIEGO BEZ WAHANIA. Czy ktoś kocha aż tak? A. :)

Emily Bronte ” Wichrowe Wzgórza

0

„Jakaż bowiem mogła być inna przyczyn a tej okropnej nocy? Bardziej męczącej nie przypominam sobie od czasu, gdy nauczyłem się cierpieć.”

„Ja, słaby człowiek, tylko do zmierzchu walczyłem z przygnębieniem i samotnością, po czym uznałem się za pokonanego.”

” – Dobre serce upiększy twoją twarz, mój chłopcze, nawet jeśli będziesz całkiem czarny.”

” – Zostaw mnie w spokoju, bym sobie to wszystko mógł ułożyć. Myśląc o tym, nie czuję bólu.”

” – Jestem pewna, że na jej miejscu nie umarłabym.”

„Mimo wszystkich swych zalet, nie zdołał wkraść się w jej serce równie głęboko.”

” – Kochacie się oboje. Wszystko jest jasne i proste. Gdzież tu przeszkoda?
Katarzyna położyła jedną rękę na czole, drugą zaś na sercu.
– Tu i tu – gdziekolwiek kryje się dusza. Całym sercem, całą moja duszą czuję, że źle czynię.”

” Wcale nie dlatego, Nelly, że jest przystojny, ale dlatego, że jest bardziej mną niż ja sama. Nasze dusze są jednakowe, niezależnie od tego, co w nich tkwi.”

” Nie umiem tego wyrazić, ale z pewnością każdy człowiek zdaje sobie sprawę, że istnieje jakaś część nas samych gdzieś całkowicie poza nami. Na cóż by się zdało moje istnienie, gdyby ograniczało się tylko do tego świata? Ilekroć cierpiałam dotąd, zawsze to były cierpienia Heathcliffa. Widziałam je i czułam od pierwszej chwili. Przewodnią myślą mojego życia jest on. Gdyby wszystko przepadło, a on jeden pozostał, to i ja istniałabym nadal. Ale gdyby wszystko zostało, a on zniknął, wszechświat byłby dla mnie obcy i straszny, nie miałabym z nim po prostu nic wspólnego.”
- Najpiękniejszy, najcudowniejszy, zawsze – wszędzie :)

„Ja ci nie złamałem życia, sama to uczyniłaś, za jednym zamachem łamiąc i moje”

„Kocham ciebie, choć mnie zabijasz, lecz czy mogę przebaczyć ci to, że zabijasz siebie?”

Ile razy wydawało Wam się, że to jest to, że własnie kogoś kochasz. Dasz sobie rękę uciąć, że to miłość – zostałabym bez ręki, wiesz? Ciężko żyć bez ręki, tak sobie teraz myślę. Jak można być z kimś 3 lata, nie być szczęśliwym, myśleć, że się kocha, ale czuć się jak w pułapce? Chyba zostałam w to wszystko wmanewrowana – tak łatwiej powiedzieć, ale nie przyznać się do własnych błędów. Tyle razy chciałam go zostawić i nie wrócić już nigdy, ale coś mnie powstrzymywało, gdybym wtedy wiedziała, że to nie miłość… że w miłości nie ma czegoś takiego jak chęć ucieczki i zarazem chęć zostania na zawsze. Czułam się tak bezpiecznie, tak.. nieszczęśliwie zarazem. Nie chciałam zostać sama, bałam się zrobić coś ze swoim życiem, budować coś od nowa. Myślałam, że już nigdy nie pokocham, że nie wiem jak to się robi, ile razy mama wykrzykiwała mi w twarz: „Dziewczyno! Ty nie masz uczuć, nie potrafisz kochać! Kiedyś zostaniesz sama jak palec.” Po przeczytaniu książki „Toksyczni rodzice” zrozumiałam dlaczego tak kurczowo się bałam samotności, tego, że nikt nie jest w stanie mnie pokochać. Uroda to nie wszystko, wiem, że ją mam… czuję, że podobam się mężczyznom, czuję ten wzrok, słyszę to, ale to nie wystarcza! To nie jest to czego potrzebowałam. Żaden z nich nie był w stanie dać mi tego czego potrzebowałam. Żaden nie byłby w stanie oderwać mnie od toksycznego związku i uratować mnie, pokazać mi drogę, iść razem ze mną. „Poznajmy się lepiej, spotkajmy..” tralalal, pójdźmy do łożka na 3 randce – szlag! To nie dla mnie, uwierzcie. Pomimo to, gdy odszedł do innej po 3 latach – bolało bardzo, to przecież nieważne, że już tak dawno chciałam od niego uciec, ale… jak on to mógł zrobić, przecież wciąż mówił, że mnie kocha. Utrzymuje to do dziś, uwierzycie? Kłamstwo bolało bardziej niż to, że zabrał mi mój cały, ohydny świat, a w tym zabrał dobre koleżanki, które poleciały za nim jak małe suczki – niszcząc przy tym całe moje życie. Tak – nikt nie potrafi zniszczyć życia tak jak najlepsze koleżanki, nie można ufać. Nigdy nie ufaj kobiecie, bo gdy chodzi o miłość, to wszystkie inne pierdoły tracą dla nich znaczenie i chcą Twojej śmierci, zagłady. Omal im się to udało. To straszne, ale wiecie? To wszystko odmieniło moje życie. Podjął decyzję za mnie, zrobił to w wyrafinowany sposób, ale czy o teraz ważne kiedy wiem, że mam przy sobie człowieka, z którym mogę dosięgnąć gwiazd? Z którym mogę płakać, mogę mówić o wszystkim. A pomyśleć, że chwila.. a zrobiłabym tak jak robią kobiety : ” Jesteś taki miły, nie tak jak Ci wszyscy palanci, którzy chcą zaciągnąć mnie do łóżka, no to co – zostaniemy przyjaciółmi?” Are You fucking crazy?! :)
Dobrze, że szybko pojęłam, że nie ma nic cudowniejszego niż miły facet, który jest Twoim przyjacielem, ale i gorącym kochankiem, co myślicie? Jakie macie doświadczenia? Piszcie co Wam paluszki podpowiedzą!
Buziaki, A.

Nie wiem jak mam się przywitać, aczkolwiek dobrze wiem co tutaj robię. Mam w sobie tyle energii, tyle refleksji, tyle doświadczeń, że chcę się nimi ze wszystkimi podzielić. Dlaczego? Dla samej siebie, abym nie biła się ze swoimi myślami, których nie zdradzę nikomu prosto w oczy. Kolejnym powodem są wszyscy ludzie, którzy to rozumieją i chcą wraz ze mną snuć przemyślenia, pomagać innym, rozmawiać z innymi – właśnie tego brakuje realnym ludziom… NIE POTRAFIMY ROZMAWIAĆ ze sobą, nie mamy czasu, chęci, dlaczego uczucia stają się tak wewnętrzne, indywidualne? Jak człowiek może walczyć z problemami, skoro nie ma z kim dzielić trosk? Sami blokujemy swoją drogę do szczęścia, robiąc to, co ja robię teraz (choć mój cel jest nieco inny – chcę być tutaj dla siebie, ale i dla innych). Jeżeli są osoby, którym czytanie tych wypocin pomoże w jakiś sposób, to chcę to robić, chcę tracić w taki sposób swój cenny czas.

Pozostanę anonimowa, ale zawsze pomocna. PAMIĘTAJCIE.
:)